Ubrana w... siebie!

Written by mgr Magdalena Komosa-Kaźmierczak
Rate this item
(0 votes)

     Moda dzieli społeczeństwo niczym tort krojony "po cięciwie"… Wystarczy rzucić okiem na wielkomiejskie ulice, by charakter owego kroju dojrzeć. Na szczęście nie są to podziały rodem z tych, które sieją obywatelskie animozje czy masowe protesty. Przeciwnie. Są przejawem czystej demokracji przyzwalającej na to, że każdy z nas sam decyduje, w jakiej to części owego barwnego tortu chce się znaleźć: czy wśród zaangażowanych czy zdystansowanych; letnich czy ultra chłodnych; samozwańców modowych czy tych, dla których mogłoby jej w ogóle nie być. Ale jak w przypadku wielu podziałów, tak i w tym wypadku można by postawić jedno zasadnicze pytanie: czy słowo „moda” – bądź co bądź nieoficjalnie najbardziej z omnipotentnych haseł świata – dla każdego z nas znaczy to samo? Bo jeśli nie – a chyba raczej „nie” – to cóż my robimy po różnych stronach barykady?!

***

Nina Garcia to ktoś więcej niż fashionistka czy stylistka. To filozofka mody. Z jej wydawniczego tryptyku: Mała czarna książeczka stylu (MC); Klasyczna setka, czyli co powinna mieć każda kobieta z klasą (KS) oraz Strategia stylu. Mniej znaczy więcej, czyli jak mieć klasę i kupować z głową (SS) przewija się jedna zasadnicza myśl: styl to osobisty wyraz tego, kim jesteśmy, a to, w co się ubieramy, jest wyrazem manifestacji części nas samych. Wielką zaletą jej książek jest sformułowanie kilku elastycznych i uniwersalnych zasad, dzięki którym każda z nas po ich przyswojeniu pozna siebie w lustrze. Bo po lekturze Niny Garcii chciałoby się zawołać: porzućcie barykady, nie dajcie się cięciwie, zjednoczcie się! W…? Byciu sobą, oczywiście.

Bo jakże często zdarza się, że w wyniku dyktatu mody znikają osobowości, a wyłaniają się chodzące manekiny? Sztuką bycia modnym i stylowym – jak zdaje się mówić Garcia – nie jest sekundowanie trendom. To bycie klasycznym. Jeśli jednak zbudujemy już w szafie swoją „bazę”, to cóż stoi na przeszkodzie, by nieco zaszaleć, a nawet poflirtować z kiczem? Bo „moda jest droga, lecz styl nie” (MC, s.43). Świat dodatków i ich niekonwencjonalnych zastosowań to dla autorki sposób na nieustanne odświeżanie garderoby bez zbytniego obciążania konta. Autorka doszukuje się w nich nawet emanacji psychoterapeutycznej: „Kobietę łączy z dodatkiem niezwykle istotna i fundamentalna relacja. Należy je dobierać tak jak przyjaciół, wybierając tę, które cię uzupełniają, dają przyjemność, pozwalają śmiało kroczyć przed siebie i tkwią wiernie przy twoim boku, znosząc dzielnie twoje wzloty i upadki, pojawiające się i przemijające romanse i… kilogramy. Dodatki, tak jak przyjaciele, świadczą o nas samych” (MC, s.36). I poświęca im wiele miejsca, realizując niejako przy tym powiedzenie Susan Catherin, że ciągłe hołdowanie dyskretnej elegancji jest jak udawanie martwego

Mała czarna księga stylu jest w dużym stopniu wykładnią filozofii stylu. ZainwestowanieMALACZARNA w bazę, dodatki pełne pasji, dobrą parę butów, szałową torebkę i dobrego krawca to stałe elementy na mapie naszych poczynań. Bo ubierać się trendy, nie zawsze znaczy – stylowo. Bo styl to wiedza: jak komponować garderobę, jak inwestować w bazę, jak kupować z pasją, jak nie zostać ofiarą mody, jak mieszać style, jak być niedoskonałą (sic!) oraz: że buty są niezwykle ważne, a pieniądze nie są najważniejsze. Znamienne dla wszystkich części tryptyku Niny Garcii jest to, że zasady, które wykłada, bronią się dzięki próbie czasu. Bo trudno odmówić „nieśmiertelności”: małej czarnej, białej męskiej koszuli (któż nie pamięta ubraną w nią zjawiskową Umę Thurman w Pulp Fiction), kaszmirowemu kardiganowi lub golfowi, trenczowi – którego historia dowodzi, że bardziej zaadaptował się w żeńskiej garderobie niż w brytyjskiej armii – dżinsom, klasycznemu męskiemu zegarkowi, brylantom (rzecz jasna), balerinom i… symbolowi kobiecej niezależności – szałowej torebce.

Klasyczna setka z kolei to swoista lista zakupów… Rozpoczyna ją sukienka trapezowa, od KLASYCZNASETKAktórej autorka przechodzi do bransoletek, pasków i czarnych kryjących rajtuz, peleryn, kopertówek i swetrów z warkoczami, pierścionka koktajlowego, kurtki dżinsowej, espadryl, torebek hobo, sukni wieczorowej, wysokich kozaków i spódnicy ołówkowej, czerwonej szminki, marynarki safari, jedwabnej apaszki, naszyjnika, smokingowej marynarki, parasola etc., etc. O broszce pisze na przykład tak: „To dodatek, który jest w stanie wyrażać twórczy aspekt Twojej osobowości. Wyszperaj gdzieś duże, interesujące egzemplarze o nietypowych wzorach. Wpinaj je we włosy, przypinaj do kapeluszy albo do ubrań, ale w dość nieoczekiwanych miejscach” (KS, s. 38). Prezentując blezer, zwraca uwagę na to, że cała jego uroda polega na tym, że „jego charakter odzwierciedla połączenie pierwiastka męskiego i kobiecego, oficjalnego i sportowego, klasycznego i najmodniejszego, eleganckiego i seksownego” (KS, s. 34). I wykłada radę (jedną z licznych): „ […] Blezer powinien poruszać się razem z Tobą, w żadnym wypadku nie może się ciągnąć ani marszczyć” (KS, s. 35). Zwracając natomiast uwagę na seksowny atrybut kobiecy w postaci męskiego kapelusza i przekonując do jego noszenia, pointuje jednak tak oto: „Bądź do niego w pełni przekonana. Jeśli nie nosisz kapelusza z wielką pewnością siebie, po stylu i klasie nie zostanie ani śladu” (KS, s. 102).

Strategia stylu natomiast dostarcza sposobów na to, jak gospodarować tym, co już mamy.STRATEGIASTYLU Tej części przewodniczy myśl, zawarta w tym oto fragmencie: „Suknia od Prady jest niezaprzeczalnie dziełem sztuki, ale jest nim również zdobycz wyszukana w sklepie z używaną odzieżą uzupełniania właściwie dobranymi dodatkami” (SS, s. XVIII). A ileż to takich zdobyczy jesteśmy w stanie wyciągnąć z odmętów szafy i tchnąć w nie nowego ducha! Strategia Niny Garcii oparta jest na trzech krokach: co już mam?; czego potrzebuję?; czego chcę?. Inwentaryzacja według niej nie ma polegać ani na masowym wyrzucaniu ani na chomikowaniu. Oparta jest na zasadzie trzy razy „o”: ograniczaj, odnawiaj, odzyskuj. Gdy dochodzimy do drugiego punktu strategii, Garcia radzi: kupuj mądrze, z klasą i na lata. Wymieniaj pomysły. Poszukuj inspiracji (bo jak mawiał Dali: Ci, którzy nie chcą niczego naśladować, niczego nie stworzą) i… zobacz siebie w stroju, którego nigdy sama byś nie wybrała. Myślę, że niejedna z nas doświadczyła choć raz tego cennego odkrycia. I czy wówczas ta kobieta w lustrzanym odbiciu nie była zjawiskowa…?

Jedno jest pewne: moda i styl według Niny Garcii to indywidualny punkt widzenia każdej z nas. Wtajemniczając czytelniczki w historię rękawiczek, torebek, płaszczy, spódniczek czy okularów lotniczych Ray-Ban zachęca je same do spojrzenia wewnątrz siebie i do podróży w czas miniony. I mówi: wspomnij kobiety, które zachwycały cię w dzieciństwie; kolory, którymi się otaczałaś; ulubione aktorki, które wytyczały niegdyś szlaki twoim marzeniom. Nina Garcia mówi: to trwa. Jest w Tobie. Wystarczy, byś to… założyła!

Tekst ukazał się także w magazynie "Klub Kobiet"