Między estetyką a funkcjonalnością. Rzecz o "Historii kobiecych piersi" Marilyn Yalom

Written by Dr Katarzyna Sokołowska
Rate this item
(5 votes)

okładka

 

Opiewane przez poetów, zachłannie ssane przez oseski, stanowiące cenne dobro konsumpcyjne. Kobiece piersi potrafią wzbudzić skrajne uczucia. Podziw i pożądanie niejednokrotnie ustępuje miejsca oburzeniu, a nawet agresji. W zależności od trendów obowiązujących w modzie i moralności na przestrzeni wieków były bądź szczelnie zakrywane, bądź przemyślnie eksponowane. Historia kobiecych piersi napisana przez Marilyn Yalom pokazuje uprzywilejowaną pozycję, którą zajmują one w zbiorowej wyobraźni.

Swego rodzaju świeckiej sakralizacji piersi dokonał osiemnastowieczny taksonom Karol Linneusz, wyodrębniając w królestwie zwierząt gromadę Mammalia od łac. mammae (gruczoły mlekowe). Wybranie właśnie tej cechy wspólnej wydaje się o tyle dziwne, że dotyczy ona właściwie wyłącznie żeńskich przedstawicieli wyodrębnionej grupy zwierząt. Wprawdzie gruczoły mlekowe to cecha wspólna dla wielu gatunków, jednak wydatne kobiece piersi są wyjątkowe i stanowią niemałą zagadkę dla naukowców. U samic pozostałych naczelnych poza okresem karmienia gruczoły mlekowe nie powiększają się. Początki historii piersi przysłaniają niczym woalem mroki naszych ewolucyjnych dziejów. Z punktu widzenia biologii to gigantyczne gruczoły potowe, wytwarzające odżywczą ciecz. By zaspokoić jednak potrzeby dziecka, nie jest konieczny wydatny matczyny biust. Ilość i jakość mleka nie zależy bynajmniej od kształtu gruczołów, a duże piersi właściwie utrudniają dziecku ssanie.

Co w takim razie sygnalizują zaokrąglone kobiece biusty? Nie jest to wprawdzie problem, który stawia sobie Marilyn Yalom, jednak pytanie to z pewnością pobudza wyobraźnię naukowców. Antropolog Bobbi Low widzi w nich zastępczy sygnał informujący ewentualnego partnera, że samica jest dobrze zaopatrzona w składniki odżywcze dla przyszłego potomstwa. Największą popularność zdobyła jednak hipoteza Desmonda Morrisa, który uważa biust za sygnał seksualny, swego rodzaju „imitację pośladków” [1]. Ma on pobudzać mężczyzn w równym stopniu, co obrzmienia genitalne naszych zwierzęcych przodków. Zresztą te seksualne wabiki wskazują nie tylko na płeć, ale również zdradzają wiek kobiety. Antropolog Frank Marlowe zwrócił uwagę, że narastająca z wiekiem obwisłość piersi jest bardziej zaakcentowana u kobiet z dużym biustem niż z małym. Stąd selekcja w kierunku dużych piersi miałaby pomagać mężczyznom odgadnąć wiek kobiety, a tym samym ocenić jej reprodukcyjną wartość [2]. Być może mężczyźni w pewnym sensie chcą zawłaszczyć kobiece piersi, uważając je za stworzone specjalnie dla nich. Stąd Natalie Angier proponuje widzieć w nich jedynie czysto przypadkowe ozdoby, niewiele lub prawie nic nie mówiące o zdrowiu, kondycji czy płodności kobiety, a ich zmysłowy i nieodparcie atrakcyjny kształt ma zaspokajać wyłącznie nasz zmysł estetyczny [3]. Niełatwo ustalić, w którym momencie ewolucji natura obdarzyła kobiety biustem. Skądinąd, jeśli trudno dociec ewolucyjnej mammogenezy, to jednak znaczenie piersi w kulturze jest dla nas o wiele bardziej przejrzyste.

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że kobiece piersi jakby nam spowszedniały, a z kolei ich wizerunek stał się elementem komercyjnego zaprzęgu. Oglądamy je przecież już nie tylko w intymnej przestrzeni alkowy, ale również na plażach, w spotach reklamowych, czy filmach. A rynek nasycony jest zarówno kosmetykami do ujędrniania biustu, jak i modelującą go bielizną. O dziwo jednak, widok karmiącej matki bywa dla niektórych wciąż szokujący i dyskusja karmieniu dzieci w miejscach publicznych co jakiś czas odżywa. Możemy sobie tylko wyobrazić, jak bardzo wstrząsający musiał być w kulturze chrześcijańskiej pojawiający się na początku XIV w. wizerunek Madonny karmiącej małego Jezusa. Z czasem motyw Maria lactans stał się jednym z najczęściej spotykanych w malarstwie europejskim. Odsłonięta pierś Maryi spowodowała, że karmienie stało się zajęciem uświęconym. Piersi jednak nadal należały do tego, kto „napełnił je mlekiem”, a dzieci karmione były przez mamki. Uważano, iż karmiąca kobieta powinna powstrzymywać się od kontaktów seksualnych, dlatego też w zamożnych rodzinach normą było wynajmowanie mamek, co stanowiło jednocześnie oznakę wysokiego statusu społecznego i sprzyjało pojawieniu się potomków. Rola mamki niejednokrotnie pomagała mniej zamożnym kobietom zdobyć środki potrzebne do utrzymania własnej rodziny. Mamki zaś pracujące na dworze francuskim obdarzano licznymi przywilejami, w tym mianem „Madame Poitrine” (Pani Pierś), określeniem cenionym przez francuską arystokrację jeszcze długo po zniknięciu monarchii (s. 197). Powrót do karmienia dzieci przez matki zainicjowany został w krajach protestanckich. Katolicką Madonnę karmiącą syna zastąpiono tam wizerunkami inspirowanymi przez życie. Protestanccy kaznodzieje widzieli w karmieniu dzieci święty macierzyński obowiązek, a na obrazach z epoki dostrzegamy, że matki bez skrępowania spełniały swą powinność również w kościele. Kwestia naturalnego karmienia, podobnie zresztą jak obowiązujący ideał biustu, wiąże się z aktualnie panującą w tej kwestii modą.

Zgodnie z renesansowym kanonem piękna, preferującym odsłonięte dekolty, ukazywano ściśnięte gorsetem okrągłe, białe i raczej niewielkiego rozmiaru piersi. Od greckiej starożytności po renesans właśnie ideałem były bowiem niewielkie, wysoko osadzone piersi. Z czasem jednak ich wizerunek się zmieniał i stawał bliższy temu, który podziwiany jest dziś u współczesnych gwiazd kina. Tym przełomem okazało się XVII-wieczne malarstwo holenderskie, zainspirowane bardzo obfitymi biustami ówczesnych Holenderek i Flamandek. Wszak wystarczy przypomnieć niezwykle zmysłowe obrazy Petera Paula Rubensa. Przez wieki jedno pozostaje niezmienne, idealna pierś to taka, która została poddana stylizacji, w czym wymiernie pomaga kobietom specjalna bielizna. Noszone od XIV wieku gorsety zbierały i unosiły kobiece biusty. Z kolei współczesne staniki mogą go zarówno powiększać, jak i redukować bądź też nadawać mu kształt wystrzałowych torped. A branża bieliźniarska, z sezonu na sezon ma do zaoferowania klientkom coś nowego, jednocześnie producentom przynosząc spore zyski.

Choć wprawdzie Freud przypisywał kobietom zazdrość o członka, mężczyznom jakoś nie próbował insynuować zazdrości o biust. To jak wielkie bez wątpienia znaczenie dla męskich doznań ma biust, widzimy choćby na słynnym obrazie Delacroixa Wolność wiodąca lud na barykady, gdzie ideę wolności utożsamia kobieta z odsłoniętą piersią. Tak więc od czasów rewolucji kobiece piersi były już nie tylko erotycznym wabikiem, ale miały służyć także interesom narodowym, jak w znanym kobiecym wcieleniu republiki – Mariannie o ponętnym, a nierzadko odsłoniętym biuście. W czasie wojen kobiece piersi zachęcały żołnierzy do bohaterskiej walki, a w czasie pokoju były symbolem seksu i macierzyństwa wykorzystywanym w polityce pronatalistycznej.

Młoda dziewczyna w dramacie Evy Ensler, mówi o doświadczeniu związanym z dojrzewaniem i

kształtowaniem się wydatnego biustu: „Ale najgorsze było to, jak ludzie zaczęli na mnie

patrzeć. Nikt już nie patrzył mi w oczy. Tylko na te dwie wypukłości. Jak na lampki choinkowe – coraz większe i mrugające” [4]. Biust to z pewnością ten fragment ciała, który skupia największą uwagę i to nie tylko mężczyzn. Korekcja biustu, a konkretnie jego powiększenie, to zabieg chirurgii plastycznej, na który kobiety decydują się najczęściej. Nadal jednak otwarte pozostaje pytanie, które stawia Marilyn Yalom, do kogo należą piersi współczesnej kobiety?

 

Piśmiennictwo i przypisy

[1] Por. D. Morris, Naga kobieta, przeł. P. Amsterdamski, Warszawa 2006, s. 149-150.

[2] Por. A.S. Miller, S. Kanazawa, Dlaczego piękni ludzie mają więcej córek?, przeł. E. Piotrowska, Warszawa 2010, s. 91.

[3] N. Angier, Kobieta – geografia intymna, przeł. B. Kopeć-Umiastowska, Warszawa [2004], s.155.

[4] E. Ensler, Dobre ciało, przeł. M. Walendowska, Warszawa 2007, s. 72-73.

Marilyn Yalom, Historia kobiecych piersi. Wydawnictwo Zielone Drzewo; Instytut Psychologii Zdrowia PTP. Warszawa 2012, ss. 374.