Ile zwierzęcia w człowieku? Rzecz o "Naszej wewnętrznej menażerii" Neila Shubina

Written by dr Katarzyna Sokołowska
Rate this item
(5 votes)

1

„Ewolucja w ogóle nie jest tak trudna, jak się nam wydaje”.
 [Richard Dawkins]

Neil Shubin, wybitny paleontolog i profesor anatomii, w książce Nasza wewnętrzna menażeria proponuje czytelnikowi fascynującą podróż w głąb siebie na spotkanie z naszymi ewolucyjnymi przodkami.

Przyzwyczailiśmy się widzieć człowieka na szczycie drabiny ewolucji oraz myśleć o sobie jako o koronie stworzenia. Na co dzień czujemy się raczej wyalienowani ze świata przyrody, a drzwi do raju zatrzasnęły się już na pierwszych stronach Księgi Rodzaju. Jednak o ile coraz częściej w obliczu kataklizmów uświadamiamy sobie, że jesteśmy zaledwie maleńką cząstką potężnej przyrody, o tyle nie zawsze mamy odwagę sięgać w naszą ewolucyjną przeszłość. Nawet jeśli pogodziliśmy się, że naszymi najbliższymi kuzynami są szympansy, to i tak trudno nam dostrzec, że więcej jest w nas ze szczurów i rekinów, niż byśmy się spodziewali, a może i pragnęli.

Książka Neila Shubina to doskonały przewodnik po krętych ścieżkach ewolucji, a w dodatku czyta się ją jak pierwszorzędną historię detektywistyczną. Autor w sposób niezwykle zajmujący tropi ślady naszej ewolucyjnej przeszłości zapisane w budowie ludzkiego ciała. Czaszki, kończyny, zęby, narządy słuchu, wzroku czy powonienia przechowują wspólną historię nie tylko z innymi ssakami, choćby tak nieprzyjemnymi jak szczury, ale również pokrewieństwo z gadami, ptakami, owadami, a nawet tak prymitywnymi stworzeniami jak gąbki i meduzy. Autor nie zawahał się pójść jaszcze dalej, i przekraczając barierę cielesności, porównał ukrytego w nas ssaka z istotami jednokomórkowymi.

Anatomia porównawcza i paleontologia pokazują, jak głęboko sięgają nasze związki ze światem zwierzęcym. Wystarczy uświadomić sobie, że kończyny są przekształconymi płetwami, a kości je kształtujące pojawiły się przed setkami milionów lat. Z kolei kości znajdujące się w szczękach gadów i uchu ssaków wywodzą się z rybiego narządu oddechowego. Również to, co wyróżnia ssaki spośród innych zwierząt, a więc włosy i gruczoły mleczne, powstało w podobny sposób jak inne narządy rezydujące w skórze: zęby, łuski, pióra czy gruczoły potowe. A wszystkie wspomniane procesy są obecne u ryb, gadów, ptaków i ludzi. Być może doświadczenia wzrokowe nie uprawniają do tak daleko idących porównań, bo cóż nas może łączyć z muchą owocówką? Nasz ostatni wspólny przodek wymarł około 500 milionów lat temu. W sukurs badaczom przychodzi jednak genetyka. A nieocenione zasługi oddała tej dziedzinie wspomniana Drosophila melanogaster – czarnobrzucha miłośniczka rosy – jak poetycko brzmi gatunkowa nazwa pospolitej owocówki. Także laboratorium Shubina łączy tradycyjne badania paleontologiczne z najnowocześniejszymi osiągnięciami embriologii i genetyki. Badając genom człowieka, spodziewano się odkryć o wiele więcej genów niż u zwierząt mniej zaawansowanych ewolucyjnie. Okazało się jednak, że nie ma zbyt dużej korelacji między złożonością biologiczną organizmu a liczbą genów. Człowiek posiada około 21 500 genów, z których wiele jest takich samych jak u innych zwierząt, a nawet bakterii. Dla porównania tak prymitywne zwierzę jak mierzący 1,5 mm nicień Caenorhabditis elegant posiada aż 19 tys. genów.

Badanie genów nie byłoby możliwe – jak mawia Richard Dawkins – bez odkrycia najbardziej zdumiewającej cząsteczki na świecie, czyli DNA. Fantastyczna wydaje się możliwość zajrzenia choćby w ewolucyjne dzieje jednego z najważniejszych dla człowieka zmysłów, którym jest wzrok, mając w świadomości, że 70% wszystkich obecnych w naszym ciele komórek zmysłów stanowią komórki światłoczułe. W badaniu genu odpowiedzialnego za tworzenie oczu wszczepić można mysi gen oczu do zarodka muchy owocówki, a efektem będą całkiem prawidłowe owadzie oczy. Badania wykazały, że również ludzkie geny związane z tworzeniem narządu wzroku są niemal identyczne pod względem sekwencji DNA z genem muszki owocowej. Prowadzi to do wniosku, że wspólny przodek Drosophila myszy i ludzi dysponował jakimś rodzajem wzroku, a tworzenie się jego oczu uruchamiała sekwencja DNA podobna do tej, jaka występuje we współczesnym genie odpowiedzialnym za tworzenie ludzkich oczu. Postęp w ewolucji nie polega na tworzeniu całkiem nowego DNA, ale na nowym wykorzystaniu istniejących już genów. DNA zawiera genetyczne instrukcje wszystkich ziemskich organizmów. Prowadzi to do poruszającego uogólnienia, że wszystkie one pochodzą od wspólnego przodka. „Wszystkie zwierzęta – pisze Neil Shubin – są poniekąd takie same, ale i zarazem różne. Tak jak przepis na ciasteczka przekazywany bywa, z modyfikacjami, z pokolenia na pokolenie, tak i przepis na budowę ciała trwał, zmieniany i uzupełniany, przez eony czasu geologicznego. Być może nie przypominamy zbytnio ukwiałów czy meduz, ale przepis, który nas kształtuje, to jedynie bardziej złożona wersja przepisu na budowę ich ciał” [s. 99]. Odkrywanie w nas zwierzęcej natury tym bardziej mobilizuje do postawienia pytania, co uczyniło z nas ludzi? A odpowiedzi na nie szukać musimy nie tylko w aspekcie filozoficznym, ale również biologicznym.

Neil Shubin uświadamia nam, że z perspektywy życia na Ziemi jesteśmy niezwykle młodym gatunkiem. Aby przedstawić 4,5 miliarda lat historii Ziemi użyć możemy metafory roku. Na tym hipotetycznym zegarze pierwszy dzień stycznia to moment narodzin naszej planety, a 31. grudnia o północy – dzień dzisiejszy. Przedstawiając rozwój życia w takiej właśnie skali, widzimy, że aż do końca czerwca na Ziemi żyły tylko organizmy jednokomórkowe, takie jak glony, bakterie czy ameby. Pierwsze zwierzę z głową pojawiło się dopiero w październiku, a pierwszy człowiek 31. grudnia [s. 103-104].

Nasza wewnętrzna menażeria posiada wszystkie zalety książki popularnonaukowej – lekkość stylu oraz pasję i talent autora. Pozwala nam ona zajrzeć głęboko w nasze ewolucyjne pradzieje, odkryć w sobie niejedno czające się zwierzę, a jednocześnie inaczej spojrzeć na braci naszych mniejszych – zwierzęta.
 Neil Shubin, Rzecz o naszej wewnętrznej menażerii. Podróż w głąb 3,5 miliarda lat naszych dziejów. Przeł. M. Ryszkiewicz. Prószyński i S-ka. Warszawa 2009. (Seria: Na Ścieżkach Nauki).