Zagadki ludzkiej ewolucji. Rzecz o "Bliznach po ewolucji" Elaine Morgan

Written by Dr Katarzyna Sokołowska
Rate this item
(7 votes)

1

Motto:Wszyscy jesteśmy zrodzeni z ziemi i wody. Ksenofanes z Kolofonu

Skąd pochodzimy? To jedno z podstawowych pytań, które stawia sobie człowiek. Odpowiedzi na nie poszukiwali zarówno filozofowie, jak i teolodzy . Dziś zagadkę dotyczącą początków naszego gatunku próbują rozwikłać paleoantropolodzy, archeolodzy i genetycy. Jedyne co z pewnością do tej pory im się powiodło, to sprowadzić człowieka ze szczytu drabiny ewolucyjnej z powrotem na ziemię. Bez większego trudu wskazać można bowiem wiele gatunków lepiej przystosowanych do środowiska, w którym żyje, niż Homo sapiens.

Problemy z kręgosłupem, żylaki, tendencja do tycia, brak mechanizmu kontrolującego spożycie soli, gruczoły łojowe obficie produkujące sebum, to tylko niektóre problemy, z jakimi borykają się ludzie. Czy są to błędy w konstrukcji człowieka, czy może pozostałości po przystosowaniu do odmiennego środowiska życia?

Nurtują także inne kwestie zamknięte w kolejnych pytaniach: jak wytłumaczyć niezwykłe cechy ludzkiej anatomii i fizjologii, takie choćby jak: dwunożność, brak owłosienia, zmiana objętości i organizacji mózgu, a także umiejętność mowy, perspiracja ekrynowa czy wyjątkowa wśród naczelnych zdolność ronienia łez. Dlaczego kobiece gruczoły sutkowe mają tak niezwykły wygląd, a drogę do pochwy odgradza hymen, czyli błona dziewicza, zaś męski penis spośród wszystkich naczelnych jest najokazalszy.

Z pewnością naukowcom udało się już odkryć niektóre karty naszej ewolucyjnej przeszłości, mimo to Wciąż jednak pozostało wiele znaków zapytania. Powszechnie przyjmuje się, że środowiskiem kształtującym nasz gatunek była sawanna i stepy Wielkiego Rowu Afrykańskiego. Panujące tam warunki życia miały doprowadzić do wyewoluowania współczesnego człowieka. Kontrowersyjną, konkurencyjną hipotezę, choć coraz częściej dyskutowaną, tzw. wodnej małpy popularyzuje Elaine Morgan w książkach „Blizny po ewolucji” i „Pochodzenie kobiety”. Autorka zafascynowana teorią sir Alistera Harde`go o wodnym etapie w ewolucji człowieka przedstawia niezwykle barwną i sugestywną opowieść o meandrach naszej drogi do człowieczeństwa.

2

Mimo iż od najbliższych krewnych – szympansów – genetycznie różnimy się w niewielkim stopniu, już na pierwszy rzut oka nasz wygląd jest całkowicie odmienny. Nasuwa się podstawowe pytanie: dlaczego człowiek stracił owłosienie i wybrał dwunożność będącą niezwykle ryzykowną i wymagającą strategią? Teoria sawannowa tłumaczy wyprostowaną postawę człowieka jako ochronę przed upałami, gdyż nagrzewa się wówczas znacznie mniejsza powierzchnia ciała. Podobnie zanik włosów miał służyć również lepszemu chłodzeniu organizmu. Jednak żadne inne zwierzę żyjące na sawannie nie wybrało takiej strategii. Elaine Morgan zauważa, że znane są tylko dwa środowiska sprzyjające nagości u ssaków: życie pod ziemią i w wodzie. I to właśnie woda miała uczynić z człowieka nagą małpę. W podobny sposób futro porzucili przodkowie morświna, hipopotama, morsa czy manata. Obserwując ssaki wodne, twórca hipotezy wodnej małpy – oceanograf Alister Hardy – doszedł do wniosku, że wiele cech typowo ludzkich a wyjątkowych dla naczelnych, odnaleźć można wśród gatunków wodnych.

Futro u wodnej małpy miało zostać zastąpione warstwą tłuszczu, która służyła ogrzaniu organizmu w nowych warunkach. Tak więc podskórny tłuszcz pełniłby funkcję izolacyjną i wypornościową. Z kolei zwolennicy teorii sawannowej tłumaczą gromadzenie podskórnych rezerw tłuszczu jako izolacji przed chłodem nocy bądź zabezpieczenia hominida na wypadek okresowego głodu. Komórki nasze, gdy zabraknie węglowodanów, potrafią bowiem „żywić się” tłuszczem pochodzącym z odłożonych zapasów. Tak czy inaczej dla współczesnego człowieka utrata zdolności limitowania ilości zgromadzonego tłuszczu to prawdziwy problem, a walka z otyłością jest dzisiaj poważnym wyzwaniem dla lekarzy i dietetyków.

Zgody wśród naukowców nie ma również, co do przyczyn powstania u ludzi tak dużych mózgów. Mózg pochłania znaczną część zasobów energetycznych dostarczanych organizmowi. Stąd też wykształcenie i utrzymanie go musiało być niezwykle przydatne, w przeciwnym wypadku byłaby to bowiem zbyt duża ekstrawagancja ewolucyjna, coś na wzór pawiego ogona czy poroża jelenia. Ciekawą koncepcję dotycząca rozwoju mózgu prezentują w Homo przypadkiem sapiens polscy uczeni – Konrad Fiałkowski i Tadeusz Bielecki. Według nich wzrost objętości mózgu miałby być efektem niezwykle silnego nacisku selekcyjnego eliminującego jednostki niezdolne do długotrwałej, uporczywej pogoni za zwierzyną. Większy mózg daje bowiem większą odporność termiczną, a co za tym idzie, większą skuteczność polowania. Dopiero efektem ubocznym mózgu prehistorycznego biegacza było sprawniejsze myślenie i mowa. Hipoteza mężczyzny-łowcy, a tym samym zdolności łowieckich jako siły napędowej ewolucji, coraz częściej spotyka się z krytyką naukowców. Część uczonych, opowiadających się za modelem sawannowym, widzi jednak raczej w naszych przodkach padlinożerców niż łowców, choć i ta koncepcja jest mało prawdopodobna. Dla hominidów zbyt dużą konkurencję stanowiły w tym wypadku zwierzęta specjalizujące się w padlinożerstwie, jak również i fakt, że człowiek nie posiada enzymów trawiących padlinę.

Uczeni wskazują, że do budowy tkanek mózgu niezwykle ważna jest równowaga między kwasami tłuszczowymi omega-6 i omega-3. Taki korzystny układ występuje w diecie opartej na spożywaniu ryb i owoców morza. Przywołajmy w tym miejscu Marka Konarzewskiego i jego książkę Na początku był głód, w której pisze: „Zdaniem części paleoantropologów to one właśnie były składnikiem diety naszych przodków, umożliwiającym ewolucję mózgu. […] Być może jednym z nielicznych świadectw niegdysiejszego znaczącego udziału zwierząt wodnych w diecie praludzi jest unikatowe dla naszego gatunku spore zapotrzebowanie na jod, który jest nam niezbędny do prawidłowego funkcjonowania tarczycy”.

Wzrost mózgu u homo związany jest być może z neotenią, czyli utrzymaniem przez dorosłe osobniki cech młodzieńczych. Mózg właśnie jest organem najszybciej rozwijającym się w życiu płodowym. U dzieci, przez pierwszy rok życia, rośnie on z prędkością embrionalną. Neotenia natomiast, jak pisze Elaine Morgan, jest charakterystycznym zjawiskiem dla ssaków wodnych. Zresztą nasz gatunek posiada o wiele więcej cech neotenicznych i nie chodzi tu o marzenia wielu mężczyzn, by pozostać Piotrusiem Panem, ale o szczegóły wyglądu. Okrągła głowa i małe szczęki są to te cechy zewnętrzne, które pozostałe naczelne mają tylko w okresie dzieciństwa. Inne wyróżniki neotenii widoczne są zwłaszcza u kobiet, jak choćby: brak owłosienia na twarzy czy wysoki głos. Stąd też naukowcy często określają człowieka mianem neotenicznej małpy.

Jeśli nawet uznamy teorię wodnej małpy za kontrowersyjną i nie zgodzimy się z argumentami autorki, to mimo wszystko wycieczka w przeszłość – do korzeni naszego człowieczeństwa – zaproponowana przez Elaine Morgan może być niezwykle fascynującą i inspirującą przygodą.