Jak Antek z Sieradza stał się Antoine de Paris

Written by dr n. hum. Katarzyna Sokołowska
Rate this item
(0 votes)

Być może pamiętamy z lektur szkolnych smutną historię Janka Muzykanta, któremu nie udało się rozwinąć swojego talentu i zrealizować marzeń, bo nie wierzyła w niego rodzina, a społeczność prześmiewała kochającego muzykę chłopca. Ale czy słyszeliśmy o Antku z Sieradza, chłopcu, który spełnił swoje marzenia, a swoim talentem olśnił cały świat? To nie bajka. To prawdziwa historia o Antonim Cierplikowskim, który podbił świat swoim kunsztem – został fryzjerem królów i królem fryzjerów. Zbudował fryzjerskie imperium, zrewolucjonizował rzemiosło fryzjerskie i wyniósł je do rangi sztuki. Był żywą legendą. To, że dziś o nim nie pamiętamy, to tylko kolejny dowód na to, jak los potrafi okrutnie obchodzić się ze swoimi wybrańcami.

Postać i życie Antoniego Cierplikowskiego, znanego w świecie jako Antoine, przypomina doskonała biografia Marty Orzeszyny zatytułowana Antoine Cierplikowski. Król fryzjerów, fryzjer królów. Biografia intymna. Antoni urodził się w szczególnym dniu, bo w Wigilię 1884 roku, jako przedostatnie z sześciorga dzieci w domu państwa Cierplikowskich. Ojciec był szewcem, a matka krawcową. Już jako małe dziecko odznaczał się wrażliwością i uzdolnieniami, co nie umykało uwadze matki, która rozumiała syna i dawała mu wsparcie. W swoim dorosłym życiu Antoni zresztą idealizował relacje z matką i uważał, że to dzięki niej osiągnął swoje marzenia. W powiatowym Sieradzu Antoni zaczął pracę u miejscowego cyrulika, który nie tylko strzygł i golił, ale również rwał zęby i leczył kurzajki. Z czasem zaczął także terminować u wuja, łódzkiego fryzjera mającego zakład przy ulicy Piotrkowskiej. To tam właśnie dojrzała w nim decyzja, by spróbować szczęścia w Paryżu. Mimo trudnego startu, bo bez pieniędzy, wsparcia i znajomości języka przybysz ze wschodu znalazł zatrudnienie w pracowni peruk. W tamtych czasach peruki i treski były ważnym elementem kobiecej koafiury, czyli uczesania, stąd w szanujących się zakładach fryzjerskich znajdowała się także osobna pracownia wyrobów z włosów (tak zwane szyniony z loków, warkocze sprzedawane na metry, podkładki zagęszczające rzadkie włosy itp.). Coraz częściej jednak klientki prosiły, aby czesał je „ten młody Rosjanin”, jak mówiły o Antonim.

ac ryc.1

Sławne "loczki Antoine'a". Fotografia zamieszczczona w książce, op. cit., s. 93.

Przełomem w jego karierze był z pewnością rok 1909, w którym ożenił się z Marie-Berthe, nazywaną przez niego ministrem spraw wewnętrznych i skarbu, oraz spotkanie z Ève Lavallière. Image tej niemłodej już aktorki, ale wysoko cenionej przez ówczesną publiczność, wymagał natychmiastowego odświeżenia. To właśnie dla niej Antoine zaproponował fryzurę à la garçonne, czyli na chłopczycę. Był to wówczas prawdziwy przewrót, długie włosy od wieków stanowiły bowiem kwintesencję kobiecości. Kariera zawodowa Lavallière została uratowana, aktorka nadal mogła grać młode dziewczęta. W Paryżu zaś pojawiła się moda na krótkie włosy. Początkowo był to krok tylko dla odważnych. Moda ta znajdowała przeciwników nie tylko wśród ojców i mężów upatrujących w krótkich włosach symbolicznego i nieobyczajnego zrównania płci, ale również wśród fryzjerów. Ci ostatni obawiali się, że stracą klientki, które dotąd nie radząc sobie z układaniem misternych fryzur, potrzebowały pomocy zawodowców. Prawdziwą jednak „akuszerką” zmian okazała się wojna, która wprowadziła kobiety w wiele dziedzin dotąd zarezerwowanych wyłącznie dla mężczyzn. Krótkie włosy okazały się prawdziwym hitem lat 20. XX wieku. Długie pukle ścinały nie tylko najbardziej znane aktorki, ale również arystokratki i królowe. Była to rewolucja, o której się mówiło i pisało. Bestsellerem okazała się książka Vitcora Margueritte'a „Chłopczyca” (1922), a za oceanem Scott Fitzgerald wydał powieść „Berenika obcina włosy” (1920). Zresztą dla konserwatywnego społeczeństwa amerykańskiego ambasadorką fryzury „na boba” była żona Fitzgeralda Zelda, której włosy obciął sam mistrz Antoine. Ostatecznie jednak akceptacja dla paryskiego szyku przyszła dopiero wtedy, gdy włosy ścięła Eleanor Roosevelt będąca pierwszą prezydentową w historii noszącą krótką fryzurę.

W swoim salonie przy rue Cambon nr 5 Cierplikowski przełamywał zastane zwyczaje i przyzwyczajenia klientek. Przede wszystkim wprowadził zwyczaj mycia włosów przed układaniem fryzury, i jako pierwszy wyposażył swój salon w elektryczne suszarki. Stanowiło to prawdziwą sensację, a panie przychodziły niejednokrotnie tylko na samo mycie włosów, by móc skorzystać z urządzenia. Dotąd kobiety odwiedzały salony fryzjerskie najczęściej wyłącznie, by uczesać włosy bez uprzedniego mycia, nie chcąc czekać godzinami aż wyschną. Z tego powodu stosowano tak zwane mycie na sucho, a więc przy użyciu eteru naftowego. Włosy wprawdzie schły błyskawicznie, nie była to jednak bezpieczna substancja. Antoine'owi nie chodziło tylko o samą fryzurę. Dopasowywał ją do rysów twarzy klientki, jej osobowości oraz stroju. Był nie tylko fryzjerem, ale również wizażystą, a w swoim salonie proponował także usługi kosmetyczne. Pod jego szyldem powstała szkoła kosmetyczna i zakład produkujący kosmetyki „Antoine”. Idąc z duchem czasu, wyczuwając i kreując trendy w latach 20. XX wieku stworzył pierwszy samoopalacz Orange Gelèe, od którego wywodzi się współczesna marka Bain de Soleil. Z jego usług korzystały takie sławy, jak: Mata Hari, Pola Negri, Sara Bernhardt, Josephine Baker, Greta Garbo, Marlena Dietrich, Bette Davis, Brigitte Bardot czy Wallis Simpson. To gwiazdy przybywały do Paryża, choć Antoine pracował również w hollywoodzkiej fabryce snów. Dla Wallis, z którą się przyjaźnił, niejednokrotnie wsiadał w swój prywatny samolot, był bowiem ulubionym fryzjerem księżnej.

ac ryc3

Bette Davis czesana przez Antoine'a na planie filmu "Biuro osób zaginionych" (1933). Fotografia pochodzi z książki, op. cit., s. 186.

Antoine stał się prawdziwym dyktatorem mody, nazywano go czasem Napoleonem ondulacji, nie znosił sprzeciwu, potrafił być bezpośredni i nie przebierał w słowach, oświadczając klientce: „Zanim pani do mnie przyszła, była pani brzydka, nikt nawet nie chciał na panią spojrzeć, ja panią odmieniłem, proszę spojrzeć w lustro. Jeśli to się pani nie podoba, proszę wyjść i nie wracać”. Bo i tak wiedział, że wrócą. Pomagał bowiem kobietom wydobyć to coś, co wyróżniało je spośród tłumu. Swoje zakłady miał rozsiane po całym świecie: od Paryża i Londynu aż po Sydney i Amerykę. Za swoje zasługi otrzymał obywatelstwo amerykańskie, a w Los Angeles wręczono mu na powitanie klucze do miasta.

W swojej pracy inspirował się dawnym malarstwem i sztuką współczesną. Cenionym przez niego zajęciem było układanie peruk i stylizacji według obrazów dawnych mistrzów, a jednym z jego ulubionych płócien była Wenus Botticellego. Przyjaźnił się z artystami i kolekcjonował ich obrazy. Czasem wieszał je w swoim salonie przy rue Combon. Jego stylizacje możemy zobaczyć choćby na obrazach Keesa van Dongena przedstawiających ówczesne artystki i muzy, zresztą i sam mistrz w stroju Buddy został uwieczniony przez malarza. Szczególne miejsce w jego sercu zajmowała rzeźba. Przyjaźń z Xawerym Dunikowskim oraz zachęta ze strony artysty wpłynęły na Antoine'a, który sam zaczął rzeźbić. Cierplikowski zresztą posiadał w swoich zbiorach liczne dzieła Dunikowskiego. Pod koniec życia przekazał je Polsce, zaś na jego grobie stanęła replika rzeźby przyjaciela zatytułowana Fatum. Współpraca fryzjera z artystami zaowocowała powstaniem wysmakowanego czasopismo wydawanego przez Cierplikowskiego w latach 1932-1937 pod tytułem Antoine. Document pour la femme moderne (Antoine. Pismo dla nowoczesnej kobiety). Zresztą na równi z troską o wizerunek współczesnej kobiety także pieczołowicie zabiegał o kreowanie własnego imagu. Regularnie ćwiczył i dbał o linię, malował się, farbował włosy, ozdabiał paznokcie. Uwielbiał oryginalną garderobę oraz wszelkie maskarady. W epoce, kiedy mężczyźni nosili się na ciemno, on szokował białymi i błękitnymi kreacjami. Był zwolennikiem ingerencji chirurgicznej jako sposobu na pozbycie się mankamentów urody, przepowiadał złoty wiek operacji plastycznych. Jego ekstrawagancje były przedmiotem zainteresowania opinii publicznej. W Paryżu mieszkał w zaprojektowanym specjalnie dla niego szklanym domu, urządzonym nowocześnie i minimalistycznie między innymi za sprawą artystki Sary Lipskiej, która projektowała dla mistrza także bajkowe stroje. Cierplikowski kochał muzykę, szczególnie organową, stąd w mieszkaniu miał swoje własne organy, na których muzykował. Z kolei powieść jego przyjaciela Maurice'a Rostanda Kryształowa trumna zainspirowała Antoine'a, by w takowej sypiać. Posiadał własny samolot, a także kwadratowy samochód, który wykonała firma Panhard. O ekscentrycznym fryzjerze i bajońskich sumach, które wydawał rozpisywała się ówczesna prasa. Swoje imperium, co warto sobie uzmysłowić, zbudował na kobiecej próżności, mawiał: „Każda kobieta może być piękna. Musi tylko chcieć”.

ac ryc.4

Jeden z głównych symboli ekstrawagancji Antoniego Cierplikowskiego - kryształowa trumna - w której artysta zwykł odpoczywać. Fotografia pochodzi z książki, op. cit., s. 15.

Cierplikowski to ktoś więcej niż ekscentryczny figaro. To wizjoner, który na równi z Coco Chanel stworzył nowoczesną kobietę. Jego biografia pióra Marty Orzeszyny to lektura obowiązkowa zresztą nie tylko dla kobiet.