Piramidalne nieporozumienie. Rzecz o "Dlaczego tyjemy i jak sobie z tym poradzić?" Gary'ego Taubesa

Written by dr Katarzyna Sokołowska
Rate this item
(0 votes)

TAUBES okładaka

 

Walka z otyłością jest jednym z najważniejszych wyzwań stojących przed współczesnymi społecznościami. Paradoksalnie otyłość dotyka nie tylko tych, którym powodzi się wyśmienicie i mają łatwiejszy dostęp do produktów spożywczych, ale jest ona również plagą wśród mieszkańców slumsów.


Trudno nie zauważyć, że epidemia otyłości dociera również do naszego kraju. W Polsce nadwagę ma ok. 30% kobiet i 40% mężczyzn, a otyłość dotyczy 20% kobiet i 16% mężczyzn. Naukowcy zgodni są co do tego, że otyłość sprzyja rozwojowi licznych chorób cywilizacyjnych, takich jak: cukrzyca typu 2, nadciśnienie, choroby układu sercowo-naczyniowego, nowotwory, zaburzenia płodności i komplikacje ciążowe, a nawet depresja. Prowadzone są również badania dotyczące zależności między nadmierną wagą ciała a rozwojem symptomów choroby Alzheimera. Niestety, opinie wśród dietetyków i lekarzy, co do tego, w jaki sposób należy walczyć z otyłością i zdrowo się odżywiać są już znacznie bardziej podzielone. Przeciętny zjadacz chleba (nomen omen) może się zagubić w gąszczu zmieniających się niemal co sezon diet. Dieta Atkinsa, Boot Camp, Paleo, South Beach, śródziemnomorska, wegetariańska, a może dieta rozdzielna albo odżywianie według grupy krwi, to tylko niektóre z licznych propozycji. Wysiłki wkładane w kampanie uświadamiające społeczeństwu, jak się zdrowo odżywiać, wydają się odwrotnie proporcjonalne do efektów, które przynoszą. Kasy państwowe chudną, a społeczeństwa tyją. Według szacunkowych wyliczeń koszty związane z otyłością w Polsce wynoszą 30 mld zł rocznie .
Gdzieś więc musiał zostać popełniony błąd. Uświadamia nam to Gary Taubes w książce Dlaczego tyjemy i jak sobie z tym poradzić? Jest to z pewnością kontrowersyjna publikacja. Teza postawiona przez Taubesa, iż „otyłość nie jest spowodowana zaburzeniem równowagi energetycznej czy bilansu kalorycznego, ani też przejadaniem się" (s. 86) stoi w sprzeczności z powszechnie przyjmowanymi opiniami. Organizacje rządowe, także w Polsce, uznają za przyczynę otyłości nadmierne przyjmowanie energii z pożywieniem i niedostateczne jej wydatkowanie. Stąd głównym przykazaniem dla pragnących zachować zdrowie i szczupłą sylwetkę jest prócz odpowiedniej diety codzienna aktywność fizyczna, która miałaby pomóc spalić zbędne kalorie. Taubes zwraca jednak uwagę, że podejmując skądinąd korzystną dla naszego organizmu aktywność fizyczną, zostajemy zaprogramowani tak, aby uzupełnić spalone kalorie. Nie jest to więc droga do szczupłej sylwetki. Można też starać się, jak zaleca to wiele z diet, ograniczyć ilość spożywanych kalorii. Jednak wyniki stosowania diet niskokalorycznych opartych na niedojadaniu są niezadowalające, a po ich zaprzestaniu następuje najczęściej szybki powrót do wcześniejszej wagi. Trudno sobie zresztą wyobrazić, że znalazłby się ktokolwiek, kto byłby skłonny stosować post czy głodówkę przez całe życie.


Podstawowym zagadnieniem więc powinno być nie: ile jeść, ale: co jeść, a raczej czego z pewnością się wyrzec. W zrozumieniu tego może nam pomóc mechanizm rządzący w naszym organizmie regulacją ilości tkanki tłuszczowej. Autor opisuje badanie przeprowadzone na tak zwanych szczurach Zucker genetycznie zaprogramowanych na tycie. Nawet jeśli zwierzęta trzyma się na diecie niskokalorycznej, spowoduje to upośledzenie narządów i mięśni, ale nie zahamuje tycia. Zagłodzone na śmierć gryzonie umierają ze sporą ilością nietkniętej tkanki tłuszczowej (por. 119). Tak więc za otyłość szczurów nie odpowiadało obżarstwo czy brak ruchu, ale zaprogramowanie organizmu. Podobnie sytuacja wygląda u ludzi. Okazuje się, że nawet przy niedożywieniu, jak ma to miejsce wśród ubogiej ludności slumsów, możemy bez trudu znaleźć osoby otyłe. Jak konkluduje autor: „Nie dlatego tyjemy, bo jemy za dużo; jemy za dużo, ponieważ tyjemy" (s. 122).


Co w takim razie decyduje o odkładaniu się tkanki tłuszczowej? W roli czarnego charakteru występuje insulina, która magazynuje tłuszcz w tkance tłuszczowej i pilnuje, żeby tam został.
Z kolei na poziom insuliny wpływa przede wszystkim konsumpcja węglowodanów, zarówno ich ilość, jak i jakość. W tym miejscu rodzi się pytanie o zasadność zalecanej powszechnie piramidy zdrowego odżywiania. Wskazania dotyczące zdrowych osób dorosłych mówią, aby dostarczana organizmowi energia pochodziła w odpowiednich proporcjach z cukrów (45%-65% kalorii), tłuszczów (20%-35% kalorii) oraz białka (10%-35% kalorii). Kampanie dotyczące zdrowego odżywiania główne ostrze krytyki skierowują przeciwko spożyciu tłuszczów, obwiniając je o dramatyczny wzrost chorób serca. Produkty light są rzeczywiście jednym z najbardziej popularnych w tak zwanej sferze zdrowej żywności. Nie doprowadziło to jednak do oczekiwanego spadku zapadalności na choroby związane ze zbyt wysokim poziomem cholesterolu. Jak zauważa Gary Taubes: „Przekonanie, że węglowodany są «zdrowe dla serca» rozpowszechniło się w latach sześćdziesiątych i nie dało się go pogodzić z poglądem, że węglowodany tuczą" (s. 190). Winę za otyłość i choroby nękające współczesnych ludzi ponoszą więc, według Taubesa, węglowodany. Stwierdza on nawet więcej: „węglowodany nie są potrzebne w zdrowej diecie" (s. 212). Niezbędna zaś do pracy mózgu energia pochodzić może ze związków ketonowych powstających w przemianach tłuszczów.


Jeśli spojrzeć na to, co człowiek spożywał przez 99,9% swojej historii, to okazuje się, że węglowodany stanowiły w menu naszych przodków znikomy procent. Wynalezienie rolnictwa, to zaledwie ostatnie pięć minut na zegarze ewolucyjnym człowieka. W praktyce oznacza to, że cała podstawa propagowanej piramidy żywieniowej zawierająca produkty zbożowe stanowi niezwykle późny dodatek do naszej diety. Potwierdzają to obserwacje dotyczące sposobu odżywiania współczesnych łowców-zbieraczy. Okazuje się bowiem, że duży procent kalorii w ich diecie pochodzi z pokarmów mięsnych. Jeśli ktoś miałby wątpliwości, co jadali nasi przodkowie, może rozwiać je w czasie najbliższego spaceru na łąki czy do lasu. „To smutne, ale na nasz widok wszystko, co żyje, panicznie ucieka" . Spoglądając z kolei na świat zwierząt, możemy obserwować, że te mięsożerne nigdy nie są otyłe, natomiast roślinożerne często tak.


Gary Taubes w swojej książce nie oferuje gotowej diety, która miałaby uczynić współczesne społeczeństwa zdrowymi i długowiecznymi. Do czytelnika przemawiają fakty poparte wynikami badań przytaczanymi przez autora. Taubes z pewnością inspiruje do myślenia. A jest nad czym myśleć w świecie, w którym więcej ludzi umiera z powodu otyłości niż z głodu.

Gary Taubes, Dlaczego tyjemy i jak sobie z tym poradzić?. Andrzejewska A., tł. Kraków:Wydawnictwo Literackie;2012:277[2]ss.