Twarzą w twarz ze zwierciadłem

Written by dr Katarzyna Sokołowska
Rate this item
(10 votes)

Sokrates nakłaniał młodych ludzi do przeglądania się w lustrach. Piękni bowiem mieli zachowywać się odpowiednio do swego wyglądu, a brzydcy zaś, dążyć do tego, by brak urody ukryć poprzez wykształcenie [1]. Lustro stwarza złudzenie głębi, rozświetla pomieszczenie, a przede wszystkim pozwala poznać własną powierzchowność, choć niespodziewanie potrafi również obnażyć wnętrze. W wierzeniach ludowych zwierciadłu przypisywano właściwości magiczne, miało ono znać przeszłość i przyszłość, a katoptromancję, wróżenie z lustra, uprawiano już w czasach antycznych. Lustro to jeden z najwcześniejszych wynalazków ludzkości, towarzyszy człowiekowi od tysiącleci. Zżyliśmy się z nim na tyle, że zapominamy, iż przez większą część swej historii był to przedmiot rzadki i luksusowy, wskazujący na wysoki status społeczny właściciela.
Ze zwierciadłem przez wieki

 Za kolebkę zwierciadeł uchodzi Egipt. Pierwsze wykonywane z polerowanego selenitu – kamienia księżycowego – sięgają IV tysiąclecia p.n.e. Przez całe stulecia wytwarzano je głównie z brązu, srebra albo miedzi, historyk rzymski Pliniusz wspomina także o zwierciadłach z czarnego karbunkułu i lustrach ze szmaragdu będących własnością Nerona [2]. Staroegipskie swym kształtem nawiązywały do tarczy słonecznej z lekko spłaszczonymi biegunami, były bowiem symbolem boga Re. Łączyły więc dla starożytnych Egipcjan symbolikę lunarną i solarną.

Pierwsze lustra były przeznaczone do trzymania w ręku i miały niezbyt dużą średnicę. Egipcjanie podobnie jak później Grecy rękojeściom swych zwierciadeł nadawali często kształt postaci kobiecej. W Grecji lustro stało się atrybutem Afrodyty, bogini piękności i miłości. Wynalazek ten przypisywano zaś jej nieurodziwemu mężowi, Hefajstosowi, bogu sztuki kowalskiej. Starorzymska mozaika z willi Sidi Ghrib niedaleko Kartaginy ma ukazywać Wenus podziwiającą swoje odbicie w lustrze. Schematyczne przedstawienie okrągłego lusterka z rękojeścią w kształcie krzyża równoramiennego ♀ to od czasów średniowiecza umowny znak planety Wenus i używany również w zoologii i botanice symbol oznaczający osobnika żeńskiego.


 20

Ryc. 1. Rzymska mozaika z willi Sidi Ghrib.

Lustra z polerowanego metalu odbijały zaledwie 40% światła i dawały daleko mniej wyraźny obraz niż ten, do którego jesteśmy przyzwyczajeni, spoglądając w taflę z przezroczystego szkła [3]. Zazwyczaj były to też lustra wklęsłe, które pomniejszały rozmiary odbijanego przedmiotu, bądź wypukłe działające w sposób odwrotny. W tym kontekście zrozumiałe wydają się słowa św. Pawła z 1. Listu do Koryntian: „Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz”.

Lustra szklane to stosunkowo późny wynalazek. Sztukę produkcji bezbarwnego, gładkiego szkła, niezbędnego przy wywarzaniu zwierciadeł, doskonalono przez całe średniowiecze. Jak cenny i rzadki był to materiał świadczy fakt, iż „w roku 1781 Encyklopedia opisuje wciąż jeszcze rzemieślników, których praca polega na naklejaniu papieru na okna” [4]. Ze względu na trudności przy produkcji luster, pierwsze szklane lustra rozmiarem przypominały talerz i przez wypukłość kształtu deformowały odbicie. Zwierciadła w takiej formie odnaleźć możemy na licznych obrazach z przełomu XV i XVI wieku. Jedno z pierwszych przedstawień widzimy na płótnie Małżeństwo Arnolfinich (1434) Jana van Eycka, do niemniej znanych obrazów z lustrem należą Święty Eligiusz (1449) Petrusa Christusa oraz Bankier z żoną (1514) Quentina Messysa. Lustro wiszące na ścianie komnaty małżonków Arnolfinich, leżące na stole bankiera czy znajdujące się w warsztacie złotniczym św. Eligiusza otwiera przestrzeń obrazu i pozwala malarzowi przedstawić elementy rzeczywistości nieuchwytne z przyjętej perspektywy. W zwierciadle van Eycka obok od tyłu widzianych małżonków dostrzegamy jeszcze dwie inne postacie, a jedną z nich jest prawdopodobnie sam artysta. Z kolei w lustrze znajdującym się w warsztacie patrona złotników odbiją się postaci dwóch mężczyzn idących ulicą i zaglądających przez okno do pracowni mistrza. Podobne efekt odnajdujemy również na płótnach późniejszych artystów, jak choćby u Diego Velázqueza w jego słynnych Pannach dworskich.


 21

Ryc. 2. Fragment obrazu "Małżeństwo Arnolfinich" Jana va Eyeka (1434). Nowość z wenecką marką

Z pewnością przełomem w produkcji luster było pojawienie się luster płaskich, wiernie odzwierciedlających rzeczywistość. Na wczesnym płótnie Tycjana Młoda kobieta podczas toalety (ok. 1515) bohaterka obrazu przegląda się w dwóch lustrach, w owalnym, wypukłym lustrze wiszącym za jej plecami i mniejszym, płaskim lusterku podtrzymywanym przez mężczyznę. Z kolei w namalowanym czterdzieści lat później obrazie Wenus z lustrem, bogini spogląda już tylko w większe zwierciadło o idealnej płaszczyźnie. Za najpiękniejsze lustra uchodziły te tworzone przez rzemieślników weneckich, a tajemnica ich produkcji była zazdrośnie strzeżona przez dwa stulecia. Urokowi weneckich wyrobów, ich czystemu odbiciu mało kto mógł się oprzeć. Monopol wenecki udało się złamać francuskiej Królewskiej Manufakturze Szkła i Zwierciadeł, nie obyło się jednak bez sensacyjnych wątków, jak szpiedzy, ucieczki, morderstwa i duże pieniądze [5]. W XVII w. wybuchło prawdziwe szaleństwo luster. Wzorem Wersalu, gdzie w latach 80. XVII w. udostępniono publiczności Galerię Luster, również na dworach Europy, a z czasem w pałacach bogatej szlachty powstawały gabinety zwierciadlane i sale lustrzane. Wraz z rozwojem manufaktur zwierciadlanych poza Wenecją, w Polsce z produkcji luster słynęła manufaktura w Urzeczu powstała w latach 30. XVIII w., lustro stało się bardziej dostępne. Przez długi czas nie umiano jednak zwiększyć powierzchni luster sięgających najwyżej metra. Z bliska więc można było obejrzeć jedynie głowę, szyję i część ramion, aby zobaczyć całą postać należało się znacznie oddalić, co nie pozwalało na dokładną obserwację. Dopiero pod koniec wieku XVIII pojawiło się w buduarach elit wielkie lustro uchylne zwane psyche, dające możliwości oglądania całej postaci pod różnymi kątami. Symbolem mieszczańskiej kultury XIX wieku stała się szafa z lustrem jako nieodzowny element wyposażenia wnętrz. Z pewnością możliwość studiowania w lustrze całej sylwetki pozwala nie tylko ozdabiać się jak czyniono dotąd przed lustrami ustawionymi na toaletkach, ale również obserwować własne ciało. Jest to czynność intymna w przeciwieństwie do wcześniejszego publicznego dokonywania „toalety” z udziałem widzów i pomocników [6].
„Lustereczko, powiedz przecie…”
 „Nie ma pięknej kobiety, co by się nie mizdrzyła przed zwierciadłem”, zauważa Szekspir [7]. Wbrew pozorom podziwianie własnego odbicia w lustrze to nie tylko kobieca słabość. Pamiętajmy, że pierwszy fascynacji własnym odbiciem uległ Narcyz. Z kolei w dawnych miastach muzułmańskich panowie dbali o urodę równie troskliwie jak kobiety i „byli wstanie przesiadywać godzinami przed lustrami. Na ulicach istniała specyficzna grupka ludzi, która potrafiła wykorzystywać tę słabość niektórych mężczyzn. Ajendarze mieli przy sobie wyczyszczone zwierciadła zasłonięte kawałkiem materiału. Odsłaniali je za drobną opłatą i modny przechodzień mógł się przeglądnąć, poprawić ubranie” [8]. Długą tradycją malarską cieszył się temat Wenus przeglądającej się w lustrze. Pozwalał on dawnym malarzom na przedstawianie scen buduarowych i stanowił często pretekst do ukazania nagiego kobiecego ciała. Wenus z lustrem (1648-1651) Diego Velázqueza należy z pewnością do najsłynniejszych ujęć tego motywu. Malarz „tak bardzo lubił lustra, że po jego śmierci znaleziono ich w jego domu aż dziesięć, co było dużo, jak na owe czasy” [9]. Dzieło Velázqueza stanowi jednocześnie niekonwencjonalne i nowatorskie ujęcie tematu, malarz przedstawił bowiem ponętny podex bogini, który stał się punktem centralnym arcydzieła. Wenus „ukrywa twarz i nie odsłania jej, tylko ją mgliście i dwuznacznie odbija w lustrze” [10]. Lustro „zestawione z pięknem najkrócej trwającym, z pięknem ludzkiego ciała” [11] było dla ówczesnych również jednoznacznym symbolem przemijania. Paradoksalnie lustro w malarstwie jest jednak nie tylko atrybutem bogini miłości, ale również Maryi Panny określanej jako speculum sine macula – lustro bez skazy i „zwierciadło sprawiedliwości”.

22

Ryc. 3. "Wenus z lustrem" Diego Velazqueza (1644-1648). Prawda o ciele czy duszy?

Przyjęło się uważać, że lustro zawsze mówi prawdę. Zagadkowe lustro wisi w barze Folies-Bergère popularnej paryskiej sali koncertowej namalowanej przez Édouarda Maneta na początku lat 80. XIX w. [12]. Za marmurowym kontuarem zastawionym butelkami stoi młoda barmanka, a za jej plecami wisi pokaźnych rozmiarów lustro. Jednak to, co widzimy w lustrze, nie może pokazywać rzeczywistości. W zwierciadlanym odbiciu barmanka rozmawia bowiem z mężczyzną, którego tak naprawdę na obrazie nie ma, nie jest też możliwe, byśmy przedstawionej perspektywy mogli dojrzeć balkon sali koncertowej, oznaczałoby to, że kontuar baru wraz z barmanką unosi się w powietrzu. Skąd to przekłamie? Być może w ten sposób malarz chciał oddać pewne rozdwojenie między tym jak postrzegamy a jak jesteśmy postrzegani. Lustro sprzyja wszelkim rozdwojeniom i zwielokrotnieniom rzeczywistości. Nie zawsze identyfikujemy się z postacią widzianą w lustrze, czasami także zaczyna ona wieść żywot na własną rękę, i niekoniecznie jest to efekt zaprzedania duszy diabłu, czego doświadczył Dorian Gray bohater powieści Oscara Wilda. Lustro pozwala zajrzeć w głąb siebie. To właśnie spoglądając w lustro Róża, bohaterka powieści Marii Kuncewiczowej Cudzoziemka, dokonuje bolesnej retrospekcji swego życia. Okryciami freudowskiej psychoanalizy zainspirował się również Picasso, malując obraz Dziewczyna przed lustrem (1932). Lustro jest dla niego oknem na inną rzeczywistość. Uderza nas wyraźna różnica między modelką a jej odbiciem. Marie Thérèse Walther, ostatnia miłość malarza, spoglądając w zwierciadło, widzi odbicie ciemnej strony własnej podświadomości [13]. Może nie jest bez znaczenia fakt, że lustro nazywa się psyche, co po grecku oznacza przecież duszę.

 Niejednokrotnie lustro stwarza iluzję, że jesteśmy w stanie kontrolować ciało. To często narzędzie udręki i opresji. Szukamy w nim potwierdzenia własnej wartości, nerwowo wyszukujemy własnych niedoskonałości i skaz. Patrząc w lustro, często widzimy siebie tak, jak postrzegają nas inni, w określonej roli społecznej, jako atrakcyjnych bądź zgoła wcale niepociągających.

 Różne są sposoby patrzenia w lustro. Warto czasem wysilić wzrok i dostrzec w nim nie tylko własne odbicie, ale również coś z krainy czarów znajdującej się po jego drugiej stronie.

Przypisy

[1] Por. D. Laertios, Żywoty i poglądy słynnych filozofów, I. Krońska, Warszawa, 1982, (II, 33), s. 95-96.

[2] Por. S. Melchior-Bonnet, Narzędzie magii. Historia luster i zwierciadeł, przeł. B. Walicka, Warszawa 2007, s. 19.

[3] Por. M. Wallis, Dzieje zwierciadła i jego rola w różnych dziedzinach kultury, Warszawa 1973, s. 64.

[4] S. Melchior-Bonnet, op. cit., s. 22.

[5] Por. M. Wallis, op. cit., s. 44-48.

[6] Por. G. Vigarello, Historia urody. Ciało i sztuka upiększania od renesansu do dziś, przeł. M. Falski, Warszawa 2011, s. 177.

[7] W. Kopaliński, Słownik symboli, Warszawa 1990, s. 208.

[8] M. Stachniuk, Miasto muzułmańskie, Portal i Kwartalnik Emiddle East, http://www.emiddle-east.info/index.php?option=com_content&task=view&id=408&Itemid=194 [dostęp 31.12.2011].

[9] G. Néret, Erotyzm w malarstwie, przeł. W. Sadowski, Warszawa 1996, s. 70.

[10] Ibidem, s. 70.

[11] J. Białostocki, Człowiek i zwierciadło w malarstwie XV i XVI wieku: trwałość i przemijanie, w: idem, Symbole i obrazy w świecie sztuki, Warszawa 1982, s. 102.

[12] Por. P. Pullman, Zagadkowe lustro, w: Arcydzieła i mistrzowie. Siedemdziesiąt spotkań ze sztuką, pod red. Ch. Della, Olszanica [b. r. wyd.], s. 276-279.

[13] Por. N. Harris, The Life and Works of Picasso, [b.m.w.] 2001, s. 49.