Wpływ wyglądu na samopoczucie. Kobiece dylematy wokół ciała

Written by Anita Zalewska
Rate this item
(0 votes)

Niewolnik własnego ciała, czyli zaburzenia dysmofriczne


 Chcąc odpowiedzieć na pytanie, jak wygląd wpływa na nasze samopoczucie, nie sposób pominąć bezpośrednio związanych z tym tematem zaburzeń psychicznych. Pojęcia dysmorfofobii zostało użyte pierwszy raz przez włoskiego psychiatrę w 1891 roku. Zjawisko to polega na obsesyjnym doszukiwaniu się subiektywnych defektów swojej fizyczności. Pacjent przekonany jest o brzydocie pewnej części swojego ciała, przez to przeżywa nerwice, lęki, spędza wiele godzin na zabiegach tuszujących ową „wadę”, która albo jest przesadnie wyolbrzymiana albo zupełnie przez niego wyimaginowana. Części ciała, którymi osoby cierpiące na dysmorfofobię są przesadnie zaaferowane, to na przykład skóra, włosy, nos, oczy, nogi, podbródek, klatka piersiowa, usta, kształt twarzy, uszy. Pacjenci mają zaburzone poczucie bezpieczeństwa, są wycofani, mają niską samoocenę. Pojawiają się problemy z funkcjonowaniem w społeczeństwie, a myśli o „mankamencie” zaczynają przysłaniać im codzienne życie.

Etiologia tego zaburzenia dotyczy między innymi determinant kulturowych [1]. Wciąż przecież porównujemy własny wygląd z ogólnie przyjętymi i propagowanymi standardami piękna. Nawet nieznaczny defekt postrzegać możemy negatywnie. Dysmorfofobia jest punktem wyjścia dla chorób zaburzenia odżywiania. Przecież w końcu szczupłe równa się piękne. Na ich podstawie możemy prześledzić, jak olbrzymi wpływ na nasze samopoczucie i samoocenę ma to, jaką posiadamy masę ciała, czyli bezpośrednio to, jak wyglądamy.

Nadwaga – wizerunek i ocena osób otyłych oraz ich samopoczucie

Nadwaga dotyka coraz większej liczby osób. Przyczyną jest wiele czynników, o których można pisać długo, ale naszym przedmiotem rozważań będzie tu odbiór ludzi borykających się z tym problemem. Osoba gruba – czyli jaka? Jak postrzega ją społeczeństwo?

Za negatywne stereotypy na jej temat odpowiadają przede wszystkim media kreujące kanony piękna. Taka postać przedstawiana jest jako ktoś słabszy psychicznie, bez szans na spełnienie uczuciowe oraz kierownicze stanowisko. To osoba leniwa, niekompetentna i pozbawiona silnej woli, a co za tym idzie, zapewne sama jest odpowiedzialna za swój wygląd [2]. Ta bardziej lub mniej świadoma dyskryminacja jest przyczyną tego, że ludzie cierpiący z powodu nadwagi mają zdecydowanie niższą samoocenę. Negatywne nastawienie w stosunku do nich społeczeństwa wzmaga poczucie beznadziejności, bezsilności i braku akceptacji. Pojawiają się trudności w nawiązywaniu relacji z innymi, osamotnienie, frustracja i lęki [3]. Ta sytuacja pokazuje nam, jak ważny wpływ na jakość życia posiada wygląd zewnętrzny. Brak akceptacji i skrajne niezadowolenie ze swojej fizyczności jest przyczyną permanentnego obniżenia stanu dobrego samopoczucia. Pociąga to za sobą wiele konsekwencji, w tym, co najgroźniejsze, prowadzi do chorób psychicznych.

Chudnę – pięknieję

 Ciekawymi przypadkami rozważań nad tym, jak określona fizyczność naszego ciała przekłada się na sferę emocjonalną, są dobrze nam znane choroby psychiczne, mianowicie anoreksja i bulimia. Po raz kolejny nacisk społeczny spowodowany odgórnie narzucanymi kanonami pięknej sylwetki wywiera tu niebagatelny wpływ na to, że niejednokrotnie trudno zaakceptować całokształt własnego „ja”. Jak donoszą badania, prawie 90% kobiet z krajów zachodnich stosuje dietę odchudzającą [3]. Wyniki te klarownie przedstawiają pewną społeczną patologię opierającą się na niskiej samoocenie ludzi dotyczącej wyglądu, a także braku zadowolenia z siebie. Trudno w takim stanie o pozytywne emocje, akceptację i radość życia. Stosowanie długotrwałych, restrykcyjnych głodówek doprowadza do bardzo poważnych komplikacji zdrowotnych, często nawet kończących życie chorego. Okazuje się, że za cenę dobrej prezencji (a przez to lepszego nastroju i poczucia atrakcyjności w oczach społeczeństwa), gotowi jesteśmy wyrzec się tak naprawdę samych siebie.

Kult młodości a proces starzenia

 Nie da się zaprzeczyć, iż kult młodości już dawno i niezwykle głęboko zakorzenił się w świadomości naszego społeczeństwa. Pojęciu „młodość” przypisuje się niejednokrotnie znak równości do pojęcia „piękno”, a więc w naszym postrzeganiu także: „dobre samopoczucie”, dlatego też tak niezmiernie ważny wpływ na naszą psychikę wywierają nie tylko wewnętrzne, ale chyba przede wszystkim zewnętrzne oznaki procesu starzenia. Warto na początku podkreślić, że starzenie jest integralną, fizjologiczną częścią naszej egzystencji, a nie stanem patologicznym, chorobowym.

 Młodość niewątpliwie kojarzona jest z energią, siłą, witalnością. Aby ją zachować, dużą wagę przywiązujemy do spowolnienia lub zatuszowania oznak upływu czasu. Właśnie te działania stanowią główne źródło zysków i swoiste koło napędowe przemysłu kosmetycznego, farmaceutycznego, medycyny estetycznej, czy też rozwoju branży fitness.

Zarówno kobiety, jak i mężczyźni często poddają się farbowaniu siwych włosów, wierzą w cudowną moc kremów przeciwzmarszczkowych, poddają się zabiegom anti-age, takich jak wygładzenie zmarszczek za pomocą botoksu, aż po chirurgiczne interwencje naciągania wiotczejącej skóry. Wszystko po to, by wyglądać i czuć się młodziej, czytaj lepiej. W skórze starzejącej się procesy regeneracyjne przebiegają wolniej, ubywa ważnych białek: kolagenu i elastyny, następuje utrata wody z tkanek, co jest przyczyną suchości, powstania zmarszczek, a w rezultacie zwiotczenia. Niebagatelny wpływ na te zmiany ma w przypadku kobiet obniżający się poziom hormonu decydującego nie tylko o dobrej kondycji skóry czy włosów, ale także o samopoczuciu. Wraz ze spadkiem produkcji estrogenu, tracimy pewność siebie, motywację do działania, pojawia się za to skłonność do płaczliwości, nastrojów depresyjnych, nerwowych, lękliwości i rozdrażnienia [4].

Aby zapobiec tym stanom, kobiety w okresie przejściowym decydują się na terapię hormonalną, by uzupełnić niedobory estrogenu. Mimo iż redukuje się niestabilność emocjonalna, nierzadko efektem ubocznym nieodpowiednio dobranej kuracji jest znaczny przyrost masy ciała [4], co z kolei prowadzi do dalszych frustracji spowodowanych tym, że w dzisiejszych czasach wydaje się, że wzrost samozadowolenia jest wprost proporcjonalny do utraty wagi.

Możemy więc wyraźnie zauważyć, jak ważną rolę na nasze dobre samopoczucie odgrywa wszechobecny kult młodości. Postrzeganie jej jako stanu dużej atrakcyjności wywiera znaczący wpływ na naszą psychikę, postawę i co za tym idzie – poczucie własnej wartości.
 

Kreowanie wizerunku zewnętrznego a dobre samopoczucie

Nie tylko posiadanie pięknej sylwetki czy młodzieńczej skóry powoduje, że czujemy się dobrze, pewnie, mamy wysoką samoocenę. Kluczowym zagadnieniem jest to, w jaki sposób atrybuty te potrafimy wyeksponować. Temat ów doskonale można prześledzić, oglądając chociażby programy telewizyjne prowadzone przez stylistów, którzy podczas makijażowej, stylistycznej i fryzjerskiej metamorfozy bohaterów, najczęściej muszą także wejść w rolę psychologa, pomagając tym samym uczestnikowi poczuć się dobrze w swoim własnym ciele. Idealnie skrojone, odpowiednio dobrane do figury i okoliczności ubranie, szykowne buty, modna fryzura, czy perfekcyjny makijaż mają znaczący wpływ na to, jak się czujemy i jak jesteśmy odbierani przez innych. Nie bez kozery przytaczamy często powiedzenie: „jak cię widzą, tak cię piszą”. Ellyn Kaschak jest zdania, że nasze ciało jest swoistym przedmiotem prezentacji [5]. Elegancko i gustownie ubrana osoba sprawia wrażenie osoby sukcesu. Według teorii feministycznej, to właśnie elegancja doprowadziła do tego, iż kobiety mogły w końcu zajmować stanowiska do tej pory uważane za męskie [5]. Istotnym jest, że w oczach innych muszą się one liczyć z oceną o wiele surowszą.

 Już sam makijaż odgrywa znaczącą rolę w poczuciu własnej atrakcyjności, np. tusz do rzęs (z hiszp. mascara znaczy „maska”), nie tylko podkreśla spojrzenie, ale daje poczucie „bezpiecznej niewidzialności”. Autorka twierdzi, że „Być kobietą oznacza żyć w świecie lustrzanych odbić […]” [5]. I to właśnie przed lustrem codziennie dokonujemy oceny samych siebie, a nasze spostrzeżenia wpływają na nasze samopoczucie. Albo czujemy się atrakcyjnie i pewnie, albo ogarnia nas niezadowolenie, uczucie bezsilności, złość.

 Nie można pominąć faktu, że stosowane zabiegi mające poprawić nasz wizerunek, są w głównej mierze nastawione na płeć przeciwną. Daje się zauważyć następujący schemat: dobrze wyglądamy -> nabieramy wysokiej samooceny -> dobrze prezentujemy się w oczach płci przeciwnej i stajemy się w jej przekonaniu atrakcyjni -> zdobywamy zainteresowanie, miłość? -> czujemy się szczęśliwi. Wydaje się, że proces taki ma niebagatelne znaczenie szczególnie dla kobiet, które ponad inne wykładniki szczęścia, takie jak np. sukces zawodowy, przekładają spełnienie uczuciowe.

 Dbamy więc o kreowanie naszego wizerunku. Chcemy czuć się piękni i zachować indywidualność. I trudno się dziwić, że przemysł kosmetyczny ukierunkowany jest głównie na kobiety. E. Kaschak pisze, że „każdy aspekt ciała kobiety mówi coś o jej wartości. Ona po prostu jest swoim ciałem i twarzą. Osądowi jednak podlega jej wygląd, a nie siła, zdrowie, czy zdolność do efektywnego działania”. Dlatego też „JA” kobiety w pierwszej kolejności budzi skojarzenia z „JA” fizycznym, zewnętrznym [5].

 Na podstawie powyższych rozważań, możemy zauważyć, że wygląd zewnętrzny ma nie kwestinowany wpływ na nasze samopoczucie. Istotną rolę w kształtowaniu samoświadomości odgrywają medialne środki przekazu kreujące wyznaczniki piękna. Chcąc za wszelką cenę sprostać realiom dzisiejszych czasów, możemy łatwo popaść w depresyjne stany niezadowolenia z siebie, mogące doprowadzić do poważnych chorób i zaburzeń. Kluczem do sukcesu, czyli radości życia, jest akceptacja własnego „ja”, niezależnie od tego, jak zmienia nas czas, oraz wyważona i przemyślana dbałość o zdrowie, bo przecież „w zdrowym ciele, zdrowy duch”.

 Autorka jest studentką III roku kosmetologii. Opiekunem naukowym pracy jest dr Mirosława Cylkowska-Nowak

Piśmiennictwo: [1] Anna Brytek-Matera, Obraz ciała – obraz siebie. Wizerunek własnego ciała w ujęciu psychospołecznym. Difin. Warszawa, 2008, s. 33, rozdział IV. [2] Jakość życia współczesnego człowieka. Wybrane problemy. Pod red. A. Gawor i A. Głębockiej. Oficyna Wydawnicza Impuls. Kraków, 2008, s. 25. [3] Magdalena Pilska, Marzena Jeżewska-Zychowicz, Psychologia żywienia. Wybrane zagadnienia. SGGW. Warszawa, 2008, s. 124, 106. [4] Helga Gisele, Kobiety po czterdziestce. Wyd. 2. Wydawnictwo Astrum. Wrocław, 1997, s. 84-85, 128-129. [5] Ellyn Kaschak, Nowa psychologia kobiety. Podejście feministyczne. GWP. Gdańsk, 2001, s. 183, 102, 104-105, 96-97.